Good Contents Are Everywhere, But Here, We Deliver The Best of The Best.Please Hold on!
Your address will show here +12 34 56 78

Oni rzucili wszystko i wyjechali na Bali! Kim są? Historia tej rodziny, opisującej swoje życie na blogu alltogetherblog.com wydała mi się na tyle inspirująca, że postanowiłam przeprowadzić z nimi krótki wywiad. Na moje pytania w imieniu wszystkich odpowiada Mama. Poznajcie ich bliżej!

Oni rzucili wszystko i wyjechali na Bali!

Jesteśmy rodziną jakich wiele: dzieci chodzą do szkoły, rodzice pracują. Któregoś dnia postanowiliśmy przełamać rutynę, sięgnąć po więcej, wyjść poza własne ograniczenia i uwolnić się od ram wytyczonych codziennością. Przy minimalnym budżecie mieszkamy na Bali i realizujemy nasze marzenia.

Lubimy żyć na 100%, ciągle się rozwijać i udoskonalać – nie czas na siedzenie na kanapie i telenowele (zresztą nie mamy kanapy ani telewizora). Chcemy, aby nasze dzieci dorastały w rzeczywistości innej niż tylko ta codzienna, otworzyły oczy na różnorodność i bogactwo świata.

Jesteśmy wszyscy razem blisko siebie, i to nie tylko w weekendy. Nie chcemy zwiedzać, tylko odwiedzać, dlatego staramy się żyć tak jak lokalni mieszkańcy, razem z nimi, a nie tylko obok nich. Nie chcemy być turystami, tylko wniknąć w tryb, zwyczaje i rytm życia wyspy, poznając świat Balijczyków od kuchni. Jesteśmy dociekliwi i szukamyautentycznych przeżyć, które trudno znaleźć na liście atrakcji z przewodnika turystycznego.<3



Tata Jestem Florian. Jestem fajnym tatą i lubię się zamyślać. Zupełnie nie mam podzielnej uwagi i nie mogę robić wielu rzeczy naraz. Gram na wszystkich instrumentach świata, ale nie za dobrze. Ta podróż to mój pomysł.

Mama Jestem Ola. Lubię, jak czasem wszyscy zostawią mnie w spokoju. Jestem dobra w wielu rzeczach, ale w żadnej tak do końca. Z gruntu pesymistka i katastrofistka. Mam lęk wysokości i nie znoszę podróżować.

Syn Jestem Olaf. Bardzo lubię pływać w basenie i jeść świństwa. Jestem dość rozsądny, choć emocjonalny. Zwykle rozum przegrywa z rozpaczą, jaka mnie ogarnia.

Córka Jestem Łucja. Słynę z szantażu i znęcania się nad bratem. Lubię Bali, bo wszyscy wołają na mnie „Hey, beautiful!”. A ja i tak mam wszystko gdzieś. 51 1.

Ja: Powiedzcie kilka słów o sobie, czym się zajmujecie na co dzień?
Mama: Zwyczajna rodzina 2 + 2. Ja pracuję dorywczo, jak coś się znajdzie. Mam wykształcenie architektoniczne, dlatego nie pracuję na etat. Nie wiem, czy to w sumie wyjaśnia sytuację dla tych, którzy architektami nie są. To żmudna i ciężka robota, którą wykonuje się najczęściej u kogoś w biurze do późnych godzin wieczornych za małe pieniądze. Dlatego z niej zrezygnowałam na rzecz różnych innych pomysłów. Najpierw była to joga, której uczyłam przez 5 lat i która przysłużyła się do wyjazdu na Bali. Teraz zajmuję się głównie pisaniem oraz prowadzę kreatywne warsztaty dla dzieci. Mój mąż Florian przed wyjazdem pracował w agencji marketingowej, teraz, po powrocie, jest freelancerem. Dzieci – oboje w pierwszych klasach podstawówki.

2. Jak powstał pomysł wyjazdu na Bali?
Oczywiście był to spontan. Miała to być rajska wyspa, daleko od domu, ciepłe i tanie miejsce. Padło na Bali, bo wokół Bali krąży taki właśnie mit wielkiej szczęśliwości. Powstał co najmniej jeden słaby film na ten temat. Ponieważ rok temu uczyłam dużo jogi, a na Bali miałam koleżankę, która prowadzi tam szkołę i ashram, wybór padł naturalnie.

3. Z czego wynikała decyzja o „rzuceniu wszystkiego i wyjechaniu na Bali”?
Głównie z frustracji codziennością. Monotonią, beznadziejną polską szarugą jesienno-zimową. Byliśmy „niedogrzani” polskim latem. Dwa lata wcześniej powróciliśmy z siedmioletniej emigracji z Wysp Brytyjskich, mieliśmy nadzieję na śnieg zimą i upał latem. Niestety, ziąb i chłód polski okazał się zbyt trudny do przetrzymania kolejny rok. Lato było za krótkie, zimy nie były słoneczne ani naprawdę mroźne. Życie ograniczało się do kursowania szkoła – dom – zakupy. Nie zapowiadało się, że będzie lepiej. Musieliśmy wyjechać, żeby nabrać dystansu, zobaczyć, czy ta Polska to ma dla nas jeszcze sens.

4. Czy marzenie o egzotycznym i wspaniałym życiu na Bali spełniło się? Czy myślicie/myśleliście o powrocie do Polski?
Jak to mówią: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Oczywiście, że tak. Bali okazało się być wspaniałe, ale nie nasze. To dobre miejsce na wypad na miesiąc lub dwa, ale dłużej nie chcielibyśmy tam mieszkać. Właśnie – „mieszkać”, bo my ten wyjazd traktowaliśmy nie do końca poprawnie. Dla nas to było nie „holiday destination”, tylko nowe miejsce do życia. Okazało się, że są sprawy dla nas istotne, których się nie przeskoczy. W raju cięli drzewa tak jak na łódzkich ulicach. Nie było zwierząt i ptaków, a na palmach siedziały gołębie. Co wieczór smród palonych śmieci unosił się nad pięknymi wioskami i pełzał w kierunku morza. Widoczność także przez to była fatalna. Śmieci – skoro się pali, to na pewno się nie segreguje. Wyspa jest mocno przeludniona, stąd szalony ruch i spaliny. Zwierzęta to kolejny ból serca. Chore, wyleniałe, chude psy, dzikie, bezdomne koty, ostatnie egzotyczne ptaki w klatkach, zażynane prosiaki. Wszechobecny plastik, pakowanie owoców w plastikowe tacki, brak wody pitnej. Tego wszystkiego nie widzą turyści, którzy przyjeżdżają do ekskluzywnego hotelu. Dla nich te pozory raju są pięknie zachowane, są odgrodzeni od tego szybą samochodu, murem hotelowego rezortu.

5. Jak zmieniło się Wasze życie po wyjeździe na Bali?
Oj tak. Teraz kochamy Europę bezwarunkowo. To prawdziwe błogosławieństwo, że jesteśmy stąd, że możemy pojechać tam, jeśli tego zapragniemy. Mało który Azjata ma taką możliwość. Ten wybór i wolność to coś, co jest teraz dla nas najcenniejsze. Poznaliśmy wartość tego, co to jest świadomość, wiedza o świecie. Nie wiemy pewnie wszystkiego, ale to, że możemy żyć w najlepszym ekonomicznie i kulturowo rozwiniętym obszarze tego świata, to dla nas wielki atut i z tego nie mamy zamiaru rezygnować. Nabraliśmy wiele odwagi życiowej. Ten wyjazd kosztował nas wiele: musieliśmy rzucić pracę, zamknąć wiele etapów, poodcinać sporo ciągnących się spraw. To duży wysiłek, dla wielu wręcz niemożliwy do zrealizowania. Teraz nic nie wydaje nam się już takie skomplikowane. Domowa edukacja, opieka do kota, domu, samochodu, wszystko da się załatwić, zorganizować. Każdy następny nasz wyjazd będzie już o wiele prostszy. Każda nowa praca lub zlecenie łatwiejsze do uzyskania. 54 Oni rzucili wszystko i wy jechali na Bali

6. Jak się ma wizja takich beztroskich dni na wyspie z rzeczywistością?
Myślę, że wizja każdego jest inna. Nasza była podobna do rzeczywistości. Powietrze ciężkie od upału, ogromna jasność słońca, które wydaje się być znacznie bliżej niż w Polsce. Huk dżungli w nocy, ciało mokre od potu. Zimne prysznice, które dają przyjemność, a nie gęsią skórkę. Chłodny, pusty basen. Jedzenie ostre i słodkie. Dojrzałe owoce, kokosy spadające z drzew. Wszystko to było, czasem bardziej, czasem mniej. Wiele z tych naszych przygód opisywaliśmy na blogu. Wszystko jest oczywiście dobrze, jak nie trzeba pracować, załatwiać wizy czy szukać lekarza. A takie sytuacje niestety mają miejsce nawet w raju.

7. Powiedzcie, w jaki sposób przestawić swoje myślenie, aby faktycznie uwierzyć, że życie zależy od nas i jeśli chcemy wyjechać na egzotyczną wyspę, to wystarczy po prostu do tego dążyć, a cel na pewno zostanie osiągnięty. Czy tak to faktycznie działa?
Wydaje mi się, że trzeba pokonać w sobie ten ogromny lęk przed ruszeniem w nieznane. Boimy się kończyć, zrywać związki, nikt nie lubi gwałtownych zmian. Dla nas był to chrzest bojowy, choć przecież jeździliśmy już dużo po świecie i przeprowadzaliśmy się z miejsca na miejsce. Ta podróż miała jednak wymiar bardziej symboliczny. Udowodniliśmy sobie, że możemy zrobić cokolwiek i to właśnie był ten magiczny test czy też egzamin.

8. Bardzo dużo czytam o podświadomości, o tym, że w spełnianiu marzeń bardzo ważna jest ich wcześniejsza wizualizacja. Co sądzicie na ten temat?
U nas to chyba nie działa tak do końca. Decyzje są zwykle wynikiem przypadku niż planów i koncentracji na jakimś konkretnym obrazie. Chcieliśmy dużej zmiany, zmiany zupełnie diametralnej, i dlatego wyjechaliśmy na drugą stronę. Postawiliśmy wszystko do góry nogami.

9. Jaka według Was jest recepta na pogodzenie rzeczywistości z własnymi marzeniami?
To ciągła walka. Nie ma jednej recepty. Warto mieć marzenia, które mogą się zmienić w rzeczywistość. Trzeba żyć chwilą obecną. To zaprzecza idei wyjeżdżania w poszukiwaniu szczęścia. Jednak wyjeżdżając, łatwiej nabrać dystansu do siebie i swojej sytuacji życiowej. My nie wzięliśmy też ze sobą zbyt wielu rzeczy – to było bardzo oczyszczające. Wszystko, co miało dla nas sens i wartość, mieliśmy przy sobie.

10. Kto lub co jest dla Was inspiracją?
Jest taka jedna piosenka… „Corona Extra: A Journey by Taylor Steele – From Where You’d Rather Be”. Także impresje, pojawiające się wszędzie obrazy, informacje, przykłady, że można żyć inaczej. Świat nas wołał, Internet krzyczał zdjęciami, blogami lifestylowymi. Życie to nie tylko kredyt i monotonia codzienności.

11. Wyjazd na Bali to taka metafora porzucenia życia, które nam się nie podoba, i rozpoczęcie takiego, które będzie nas satysfakcjonować. Jak to jest postawić wszystko na jedną kartę? Czy odczuliście coś takiego, wyjeżdżając na Bali?
Tak, oczywiście. To było zupełne katharsis.

12. Co poradzicie każdemu, kto chciałby zmienić swoje życie i zacząć wreszcie żyć po swojemu?
Warto zmieniać, każda zmiana jest na lepsze. Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś żałował podróży, a tylu, och tylu o tym marzy. Żyjmy swoim życiem, Kochani, nie patrzmy na życie innych. Media społecznościowe to taka namiastka prawdziwego życia. Nic nie będzie może tak idealnie jak u tej blogerki z Australii, ale będzie to Twoje własne przeżycie, doświadczenie, którego smak i zapach pozostanie z Tobą na zawsze.
0

“Praca wypełni ci dużą część życia. Jedynym sposobem na prawdziwą satysfakcję z pracy jest robienie tego, w czego wielkość się wierzy. A jedynym sposobem na robienie rzeczy wielkich dla ciebie jest miłość do tego, co się robi.” – Steve Jobs

 

“Jesteśmy tak zajęci, iż z trudem znajdujemy czas, aby przyjrzeć się ludziom, których kochamy, nawet tym, którzy mieszkają z nami pod jednym dachem. Brakuje nam czasu, aby spojrzeć na siebie samego. Nawet jeśli mamy wolną chwilę, to i tak nie za bardzo wiemy, jak ją wykorzystać, aby dojść do ładu z samym sobą. Mamy setki sposobów na tracenie cennego czasu: włączamy telewizor, “wisimy” na telefonie albo wsiadamy do samochodu, aby dokądś pojechać. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do przebywania w swoim towarzystwie i postępujemy tak, jakbyśmy próbowali od siebie uciec.”  – Thich Nhat Hanh

 

“Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, od­kry­waj.”  – Mark Twain

 

“Wszyscy chcą Twojego dobra. Nie pozwól go sobie odebrać”   – Stanisław Lec

 

“(…) zaufanie do siebie. To jeden z największych życiowych kapitałów: ufać sobie, dam radę. – A jak nie? – Dam. – A jak nie? – Dam. – A jak upadnę? – To się podniosę. – A jak się nie podniosę? – To sobie poleżę.  – Jacek Walkiewicz

 

“Coś w tym jest, że dojrzałość człowieka poznajemy po tym, jak się zachowuje wobec osób, których nie lubi. Ktoś może mieć tytuły uniwersyteckie, kreować się na mędrca i co z tego? Jego zachowanie dalej może przypominać dziecko w piaskownicy, obrzucającego innych piaskiem, żeby zwrócić na siebie uwagę. Jeśli “autorytet” dowartościowuje się kosztem degradowania i pogardzania innymi, to wciąż jest człowiekiem “małego ducha”. Uważam, że miarą naszej moralności jest zachowanie szacunku do bliźniego i jego doświadczeń, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy. To jest prawdziwy przejaw mądrości, miłości i praktycznej duchowości.”  – Farida Sorana

 

“Moim celem jest stworzenie życia od którego nie będę potrzebował wakacji.”   – Rob Hill

 

“Sprawa jest prosta. To, na czym się koncentrujesz, decyduje o tym, co znajdujesz w życiu. Koncentrujesz się na okazjach i znajdujesz okazje. Koncentrujesz się na przeszkodach i znajdujesz przeszkody.”  – T. Harv Eker

 

„Wszystko polega na tym, żeby człowiek był taki, jaki jest, żeby nie wstydził się chcieć tego, czego chce i marzyć o tym, o czym marzy. Ludzie są na ogół niewolnikami konwenansów. Ktoś im powiedział, że powinni być tacy i tacy, i starają się być takimi aż do śmierci, nie wiedząc nawet, kim byli i są naprawdę. Nie są wiec nikim i niczym, postępują niejednoznacznie, niejasno, chaotycznie. Człowiek przede wszystkim musi mieć odwagę być sobą.” –  Milan Kundera

 

“Ostatnie słowa Steve’a Jobsa: Osiągnąłem szczyt sukcesu w biznesie. W oczach innych, moje życie stało się symbolem sukcesu. Jednak oprócz pracy, mam niewiele radości. Bogactwo nie robi już na mnie żadnego wrażenia. W tej chwili, leżąc na łóżku szpitalnym i rozpamiętując całe życie, zdaję sobie sprawę, że wszystkie osiągnięcia i bogactwa, z których kiedyś byłem tak dumny, stały się nieistotne w obliczu mojej rychłej śmierci. (…)Dopiero teraz rozumiem, że nawet jeśli zgromadzisz dużo pieniędzy, nagle chcesz realizować cele, które nie są związane z bogactwem. Jest coś ważniejszego: miłość, sztuka, marzenia z twojego dzieciństwa. Nie, nie uganiaj się za bogactwem, to może robić tylko osoba tak zakręcona jak ja. Bóg stworzył nas, aby każdy mógł poczuć miłość w sercu, a nie biegał za złudzeniami budowanymi przez sławę i pieniądze, tak jak ja to robiłem w moim życiu. Teraz wiem, że nie mogę zabrać je ze sobą. Jedyne co się liczy to wspomnienia wzmocnione miłością. To jest prawdziwe bogactwo, które będzie szło za tobą; będzie ci towarzyszyło, da siłę i światło, które cię poprowadzi. Miłość nie zna granic. Będzie ci towarzyszyć nawet poza granice życia. Przeniesie się tam, gdzie chcesz się udać. Dąż do osiągnięcia celów, które sobie wyznaczasz. Wszystko jest w twoim sercu i w twoich rękach. Które łóżko jest najdroższe na świecie? Łóżko szpitalne. Jeśli masz pieniądze, możesz zatrudnić kogoś do prowadzenia twojego samochodu, ale nie jesteś w stanie zatrudnić kogoś, kto zabierze chorobę, która cię zabija. Rzeczy zagubione można odnaleźć. Ale jest jedna rzecz, której nigdy nie można znaleźć, gdy ją stracisz – życie. Niezależnie od tego, na jakim etapie życia jesteśmy teraz, w końcu będziemy musieli zmierzyć się z chwilą, gdy kurtyna opadnie. Szanuj swoją rodzinę, kochaj współmałżonka, szanuj znajomych … Traktuj wszystkich dobrze i dbaj o przyjaźnie.”

2